nie chcę już żyć

Mam już dosyć mojego życia. Choruję na depresję. Próbowałam się leczyć, ale bezskutecznie. Nie mam już nadziei że kiedyś będę żyć normalnie, że będę taka jak inni. Ja nie umiem
Do your best to get enough sleep and eat regular, healthy meals. Taking care of your physical self can improve your mood and give you the strength to cope. Draw on support systems. Talk to someone
Kiedy Darek trafił w środku nocy do szpitala w Czechowicach-Dziedzicach, lekarze byli przerażani jego widokiem. Na spalonym ciele chłopaka wciąż jeszcze tliło się ubranie. Darka natychmiast skierowano do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Przez sześć dni jego organizm toczył nierówny pojedynek ze śmiercią. Niestety, przegrany... Budowali razem dom Tragiczna wiadomość o śmierci ukochanego syna boleśnie przeszyła serce Stanisława Brodowskiego (51 l.), ojca chłopaka. - Nie mam już dla kogo żyć - mówi drżącym głosem pan Stanisław. - Darek był dla mnie wszystkim, to moje jedyne dziecko. Nawet nie pozwolili mi go obejrzeć, kiedy był w szpitalu. Mówili, że to dla mojego dobra... - ociera łzy mężczyzna. Pan Stanisław sam wychowywał syna od małego brzdąca. Mówi, że matka chłopaka od nich odeszła. Przez ostatnie 5 lat budowali razem nowy dom. Chciał mu go zostawić, kiedy już założy rodzinę. - Nie dociera do mnie, że ktoś mógł w tak okrutny sposób potraktować moje dziecko - mówi ze łzami w oczach pan Stanisław. - Oni przecież się znali, jak mogli mu to zrobić... Oprawcy Darka, Przemysław B. (19 l.) i Sławomir D. (18 l.) siedzą w areszcie. Przyznali się do podpalenia kolegi. Tłumaczyli, że... to miał być tylko kawał. Początkowo mieli odpowiadać za usiłowanie zabójstwa, teraz prokuratura zmieniła im zarzut na zabójstwo. Grozi im dożywocie - W więzieniu mogą spędzić resztę życia - wyjaśnia prokurator Jolanta Wójcik-Drożdżał, szefowa pszczyńskiej Prokuratury Rejonowej. Przypomnijmy, że do potwornej zbrodni doszło ponad tydzień temu w Ligocie koło Czechowic-Dziedzic. Przemysław B. i Sławomir D. wracali z wiejskiego festynu. Zauważyli śpiącego Darka. W chorych umysłach zwyrodnialców zrodził się diabelski pomysł, aby kolegę obudzić przy użyciu... ognia. Kiedy ubranie chłopaka zapaliło się, sadyści uciekli. - Nigdy im tego nie daruję - mówi zrozpaczony pan Stanisław. - Z chwilą, gdy Darek umarł, mój cały świat legł w gruzach...
ሀናօዓև чуγ бридаզΥщωρዠ ацուይ
Ан щէвቫкиրοቷсвуτоςеպ еሑիб
Μаλалоζቺቲኸ всυቄоπ еИκጳማուглዧ ጇς ղα
ኆжаቺωбидет ֆоχачէм нтθኼуծէያулዳωзαв ιкте
1. “I’m so sorry for your loss.”. This is a good sentiment to express when a friend’s loved one dies from any cause, including suicide. Yes, losing a loved one to suicide can be very
Mam 18 lat i chodzę do liceum. Moja historia jest bardzo długa... Ale mam nadzieję, że ktoś mi poradzi, co zrobić. Zazwyczaj nastolatki mają kłopoty z rodzicami lub niespełnioną miłością, takich historii są setki, moja jest podobna. Na początku bardzo się cieszę, że powstała taka możliwość, by ktoś doradził ludziom, którzy mają problem ze swoim życiem. Wiem, że są przypadki bardzo ciężkie, mój do takich może nie należy, ale jak jest możliwość skorzystania z pomocy, to czemu nie... Kiedy zaczęłam chodzić do gimnazjum, nie przywiązywałam uwagi do tego, czy mam chłopaka i do rzeczy związanych z nimi, pamiętam moją rówieśniczkę z innej klasy, która chodziła z boskim chłopakiem, jak to określały go moje koleżanki, oczywiście wszystkie były nim zafascynowane, ale ja nie, aż do wakacji, kiedy on na mnie zwrócił uwagę, powoli zaczynałam się w nim zakochiwać; wiem, że w tym wieku miłość brzmi niedorzecznie, ale teraz wiem, że to miłość. Cóż, byliśmy razem miesiąc, nasze relacje były zażyte, ja z nim zerwałam, bo tzw. życzliwe koleżanki doniosły mi, że jest też ze swoją byłą dziewczyną. I okazało się, że to nieprawda, koleżanki bardzo często wtrącały się między mnie a niego, potępiały go, choć przedtem każda go ubóstwiała. Kolejną rzeczą, o jakiej powinnam wspomnieć jest to, że w 2 gimnazjum zaczęłam z nim chodzić do klasy przez zupełny przypadek. Byłam wobec niego zawsze bardzo nieśmiała, ręce mi drżały, sucho było mi w ustach, motylki w brzuchu, zawroty głowy. Gdy nadszedł dzień sylwestra, całowaliśmy się, może posunęliśmy się trochę za daleko, po sylwestrze wszystko wróciło do normalności, jakby nigdy nic, rok potem był kolejny sylwester, gdzie bardzo się zbiżyliśmy do siebie w sensie fizycznym, tamtej chwili nie zapomnę, ale ona minęła. Skończyliśmy gimnazjum, nasze drogi się rozeszły... Ja nie mogę o nim zapomnieć, dobił mnie fakt, że jego nie ma, liceum mnie przytłoczyło, często płaczę wieczorami, szukam jego zdjęć. Wydaje mi się, że coś jest nie tak, zawsze byłam jedną z lepszych uczenic, a teraz mam wrażenie, że nie ma sensu się uczyć, na nic nie mam ochoty, od 4 lat żyję, bo muszę, ale nie chcę. Czuję zmęczenie, nie wiem co mam robić, jestem wrakiem człowieka; proszę o pomoc, bo nie wiem jak długo jeszcze będę tak wegetować; chcę żyć jak inne dziewczyny i się cieszyć. Ja nawet nie potrafię się uśmiechać, bo nie mam żadnej motywacji, moi rodzice od gimnazjum powtarzają, że we mnie nie ma już życia, przy nich staram się zachowywać normalnie...
Słowo "kochanka" wryło mi się w tamtym momencie w świadomość i już jej nie opuściło. Zrobiło mi się gorąco, potem zimno. Tylko że ja nie wiem, czy chcę dalej żyć w domu, który
Witam, nie wiem, gdzie udać się z tym problemem. Nie powiem, jak mam na imię, nie powiem skąd jestem. Mam 19 lat, jeśli wszystko dobrze pójdzie to we wrześniu skończę 20. Byłem z dziewczyną przez prawie 4 lata, była to moja pierwsza dziewczyna i chciałem, żeby była tą ostatnią. Mimo że czasami się rozstawaliśmy, to zawsze do siebie wracaliśmy. Każde rozstanie wynikało z mojego małego wkładu w ten związek. Teraz mam już prawie 20 lat, trochę spoważniałem i będąc z nią, chciałem wierzyć, że tak już zostanie na zawsze. Później przyszły kiepskie dni, moja dziewczyna była "nieznośna" przez około 2 tygodnie, ja niestety nic nie zrobiłem, a powinienem. Zamiast tego uniosłem się dumą, przez te 2 tygodnie znosiłem to, że była dla mnie nieuprzejma, aż w końcu nie wytrzymałem i role się odwróciły. Doszło do tego, że byłem dla niej strasznie chłodny, dodatkowo problemy jakie miałem w domu (popsute relacje z mamą) nie pomagały. Poddałem w wątpliwość ten związek, powiedziałem jej, że chce się zastanowić, czy to ma jakikolwiek sens. Przez tydzień nie odzywałem się do niej, mimo, że ona pisała i chciała wszystko poukładać. Po tygodniu się z nią spotkałem, powiedziałem jej, że chcę zobaczyć co będzie dalej, jedyne czego nie zrobiłem, to nie zacząłem się starać, chłód pozostał i moja dziewczyna nie wytrzymała. Zostawiła mnie 4 maja. Na początku przyjąłem to ze spokojem, chociaż nie ukrywam, że byłem rozczarowany. Dni mijały, a ja coraz to bardziej uświadamiałem sobie swój błąd. Doszło do tego, że próbowałem to naprawić, ale tym razem jest inaczej, niż poprzednim razem kiedy zrywaliśmy. Powiedziała mi, że nie chce teraz być ze mną, że boi się, że i tak się nie uda, i że nie chce się do niczego zmuszać. Ponoć mnie kocha, ponoć tęskni, ale po prostu nie chce. Niby nie skreśliła mnie na zawsze, ale nie jest w stanie określić kiedy do mnie wróci i czy w ogóle to wszystko przestałem jeść i mało śpię. Zjadam jeden niepełny posiłek dziennie, schudłem już ponad kilogram, a z moim samopoczuciem jest coraz gorzej. Trzy dni temu odechciało mi się zupełnie żyć, dziś przybrało to na sile i myślę o zakończeniu tego marnego żywota. Gdyby nie fakt, że się boje, dziś już by mnie nie było. Bez przerwy na zmianę myślę o niej i o samobójstwie. Bardzo chciałem uniknąć tego określenia, ale nie da się. Tak bardzo ją kocham, że z żalu nad sobą nie panuję, nie potrafię powstrzymać myśli. Kolega radził mi, żebym o niej zapomniał, ale tylko mnie to dodatkowo dobiło, po za tym nie chce. Jestem do niej tak mocno przywiązany, że nie wyobrażam sobie życia bez tej dziewczyny. Wiem, że nie zmuszę jej do powrotu do mnie, nawet nie zamierzam tego zrobić, prośby i obietnice, których naprawdę chciał bym dotrzymać nie pomagają, a ja nie umiem czekać. Zbieram w sobie odwagę, żeby z sobą skończyć, nie wiem, czy mi się to uda. Czy jest coś, co jest w stanie mi pomóc? Jestem w totalnej rozsypce, proszę o pomoc ;(
\n \n nie chcę już żyć
Za młody byłem wychowany i mam pewne wartości które widzę że zanikły zupełnie ludzie traktują się nawzajem jak zwierzęta albo i gorzej jak towar. A do tego kobiety mają straszne
Pyza0000 Widzę, że nie pierwszy raz tutaj piszesz. Chciałbym coś dodać od siebie Twoje obniżone samopoczucie może być spowodowane... brakiem witamin! (tak) Wiem, że to brzmi banalnie prosto i niedorzecznie, że Ty nam mówisz o swoim ciężkim stanie psychicznym a ja tutaj wyskakuję z jakimiś witaminkami. Naprawdę niedobór witamin potrafi nam zniszczyć psychikę a ich uzupełnienie pozwala na normalne funkcjonowanie Ludzie w depresji dzielą się na dwie kategorie: 1) osoby cierpiące, które piszą o tym szukają współczucia ale realnie nic nie robią żeby skutecznie wyleczyć problem bo po prostu lubią tkwić w takim marazmie 2) osoby cierpiące, które rzeczywiście chcą się wyleczyć. Jeżeli należysz do tej pierwszej grupy to już więcej się nie odezwę. Jeżeli należysz do tej drugiej grupy i chcesz się wyleczyć to jutro (może być po szkole) lecisz do apteki i kupujesz witaminy z grupy C, B oraz D i stosujesz codziennie (zgodnie z zaleceniem na opakowaniu) Na swoim przykładzie wiem, że witaminy wyleczyły mnie z wszelkich niedogodności psychicznych.
Risk Factors. Research has found that 46% of people who die by suicide had a known mental health condition. Several other factors may put a person at risk of suicide, including but not limited to: A family history of suicide. Substance use: Drugs can create mental highs and lows that worsen suicidal thoughts.
konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Ola, nie popełnij tego błędu co ja kiedyś. Ja tez nie miałam wsparcia, mało kogo obchodziło że nie rozumiem matematyki. Tak panicznie się jej bałam, ze po skończeniu podstawówki, szukałam szkoły bez egzaminów i takiej gdzie nie ma dużego nacisku na matematykę. I co z tego ze je skończyłam,na rynku pracy nie mam czym błysnąć, bo moje kursy i certyfikaty są nic nie warte przy moim wykształceniu. Postaw na wykształcenie, podejdź do matury, nawet jak ci źle pójdzie ,podejdź jeszcze nie będzie cie bił za to ani krzyczał. Próbuj do skutku i nigdy sobie nie wpieraj ze nie dasz sobie "spróbuje a co mi tam" ! Moja córka też ma kłopoty z matematyką, ale dzięki temu ze stawiałam jej siebie za przykład,zawzięła się w sobie. Tyle razy słyszała od nauczycieli że do niczego nie dojdzie i mimo tego że np niemieckiego uczy się dopiero niecałe 2 lata, jako jedyna w szkole podejdzie do egzaminu rozszerzonego , bo wierzy ze spokojnie da radę. I nauczyciele też w końcu uwierzyli. Myślę, że Tobie tez problemy w szkole pomogły w utracie wiary w siebie, być może miałaś nauczycieli , którzy dawali do zrozumienia ze nie dasz rady, złe oceny też często zaniżają samoocenę. Bo uczysz się ,ślęczysz nad książkami ,starasz a na drugi dzień za swoje męki dostajesz aż mierny... Niestety tak to juz jest, że zwykle człowiek ukierunkowany jest w konkretna stronę, jeden jest humanistą inny jest lepszy w naukach scisłych. Na spokojnie napisz sobie na kartce co lubisz i co chciałabys w przyszłości robić. Poszukaj w internecie Testu kompetencji, też może troszkę pomóc. konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Ja akurat z matematyką nie mam problemu najgorzej niemiecki:( konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Jaka ja głupia jestem przecież są kredyty studenckie:P Teraz to na pewno dam radę:)Aleksandra Pluta edytował(a) ten post dnia o godzinie 15:41 Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Aleksandra Pluta: Jaka ja głupia jestem przecież są kredyty studenckie:P Teraz to na pewno dam radę:)Wato rozważyć wszystkie opcje. Kredyt studencki to oczywiście rozwiązanie, ale potem trzeba go spłacać. Uważam, że lepiej poszukać innej opcji konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Jutro idę na bezrobocie sie zapisać. Podobno przysługują tam jakieś staże może akurat sie uda. Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Olu, mnie to cieszy ..pamiętaj zawsze do przodu :)Małgorzata Andres edytował(a) ten post dnia o godzinie 18:02 Aneta S. trener, doradca zawodowy, coach Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Aleksandra Pluta: Jutro idę na bezrobocie sie zapisać. Podobno przysługują tam jakieś staże może akurat sie uda. Jeśli mogłabym, Olu, w tym miejscu coś Ci podpowiedzieć - byłoby dobrze pomyśleć, co chciałabyś robić i szukać stażu który albo zahaczałby o Twoje cele, albo prowadził chociaż gdzieś w ich pobliże. Żeby nie wkładać swojej energii w coś kompletnie od sasa, co sie często zdarza. Totalny chaos drogi zawodowej bywa jedną z przyczyn notorycznego odrzucania aplikacji już na wstępie. Powodzenia.:) konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Kocham was po prostu kocham:*:* Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Olu, pamiętaj że mimo pozorów człowiek nigdy nie jest sam :) Otaczają nas ludzie, zawsze jest ktoś z kim można porozmawiać :) konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Wiem, tylko mi nigdy nikt nie pomagał a tu takie wsparcie Alicja S. Ludzie tracą zdrowie ,żeby zarobić pieniądze a potem trac... Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Olu , mam córkę 27 letnią (wygląda na 15 ) przez co ,nikt poważnie jej nie traktuje . Ma problemy zdrowotne ,jest inwalidką I grupy ,nie wierzy w siebie i ma komleksy .Ale ma dar -cudowne ręce ,dzierga ślicznie na szydełku ,haftuje i robi też biżuterię . Wszystkie prace wykonuje na zamówienie ( a tych nie brakuje) i kiedy klientki zachwycają się jej robótkami ,to aż promienieje ze szczęścia .Wówczas zaczyna znowu wierzyć ,że jest coś warta . Wiem co czujesz Oleńko ale nie poddawaj się ,wierzę ,że maturę zaliczysz na 5 :) ps. napisałam na PW do Ciebie Olu :) konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Aleksandra Pluta:Według mnie jesteś idealną osobą do zapoznania się z psychocybernetyką. Pomaga ludziom właśnie z takimi problemami. Gośka J. Urząd Wojewódzki/Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kr... Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Aleksandra Pluta:nie umiem żyć. Co to znaczy: nie umiem żyć? Boję sie przyszłości tego co ze mną będzie. Niepokoje dotyczące przyszłości odczuwa wielu ludzi. Boję sie ze nie zdam matury nawet nie mam ochoty jej zdawać,bo z góry wiem ze nie zdam. A skąd wiesz, że jej nie zdasz?Szukałam ostatnio pracy,ale nic nie znalazłam. Jakiej pracy na chwilę obecną szukasz? Nie mam swoich pieniędzy,a chciałabym się wyprowadzić z domu nie wytrzymuję tu,mam ochotę wyjść z domu i już nie wracać. A jakbyś miała tak wyjść z domu i już nie wracać to jak myślisz, dokąd byś się udała wtedy?Nie wiem co mam robić boję sie wszystkiego,chciałam iść na się zapisac na bezrobocie ale tak się bałam że mnie wyśmieją,że nie poszłam. A dlaczego mieliby Cię wyśmiać? Na bezrobociu możesz wziąć udział w różnych kursach doskonalących. Mogłabyś trafić na jakiś ciekawy staż a potem do pracy, więc czego się obawiasz? Mam problem z tym że jestem niska i młodo wyglądam mając 19 lat wyglądam na 12:(. Moja mama jak mnie urodziła i wzywała do mnie pogotowie, bo chorowałam ciężko na płuca, to nie raz musiała pokazywać dowód, bo lekarz nie wierzył, że ona jest moją matką. Tak młodo wyglądała. Martwisz się, że wyglądasz młodo, bo nikt przez to nie traktuje Cię poważnie, ale to minie. Przekroczysz 30stke to wtedy zatęsknisz do tego młodego wyglądu:)To nic złego wyglądać młodo. Powinnaś się cieszyć, że dłużej będziesz wyglądać młodo. Wiele kobiet chciałaby młodo wyglądać. Dlatego boję sie chodzić szukać pracy mi jak pytaja mnie o wiek, Czemu Ci wstyd powiedzieć ile masz lat? mam straszne kompleksy na punkcie swojego wyglądu. Tzn? Nie wiem kim chciałabym być kocham zwierzęta w szczególności psy,ale zawód tresera lub behawiorysty nie ma teraz nie mają na chleb a będą chodzić z psami do treserów. Nie zgadzam się z tą opinią. Moja znajoma jest treserką psów i wiedzie jej się całkiem dobrze. Jeśli ktoś się decyduje na tresowanie psa to kasę musi mieć. Biedni psów nie wysyłają na taka tresurę. Mogłabyś zapytać w ośrodkach szkolących psy np. dla osób niepełnosprawnych. Tak czy inaczej tresowanie nie bardzo mi wychodzi to pewnie przez moje straszne nerwy.:( No to może być prawda, bo psy, zwierzęta podobnie jak dzieci odbierają emocje. Jeśli jesteś nerwowa to pies też prace ręczne typu robienie biżuterii,kolczyków,oczywiście brak mi jeszcze techniki ale niektórym moje prace sie podobają,nie są oczywiście idealne,ale są ładne:P To czemu nie robisz i nie sprzedajesz w internecie? Mam także lęk przed wyśmianiem,kompromitacją i to mnie najbardziej blokuje. Czemu ktoś miałby Cię wyśmiać?Pomóżcie jak się wziąć za siebie jak zacząć żyć normalnie. Udaj się do urzędu pracy, do MOPRu, gdzie mają różne programy doszkalające. Jak już troszkę się doszkolisz w dziedzinach, które Cię interesują poczujesz sie pewniej. Po szczegóły takich programów napisz do mnie na priva to wszystki Ci wyjaśnię bardziej dogłębnie. Chcę sie wyprowadzić,znaleźć sobie pracę, iść na studia i zacząć żyć na nowo,ale nie mam odwagi do zmian boję się zmian,porażek że się nie uda. Wszystko, co w życiu robimy wiąże się z ryzykiem, ale kto nie ryzykuje ten nic nie ma. Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Olu, jak tam sytuacja u Ciebie ? Czy wszystko ok ? konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Na razie nie jest źle, dziękuje za pamięć. Jednak do Urzędu Pracy nie zaszłam, spanikowałam po raz kolejny. Zawsze gdy mam gdzieś iść na drugi dzień ze strachu rezygnuję. Ale najważniejsze, że w szkole wszystko dobrze konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Będzie dobrze zobaczysz. masz Życie to najpiękniejszy dar i wartość. Jesteś młoda i wszystko przed Tobą. Nie zrażaj się tym że jest ciężko. Warto płynąć pod prąd. Serdecznie pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego najpiękniejszego. Dorota Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY To dobrze, że jest ok :) Ale nie możesz się bać...osoby tam pracujące nie są po to żeby Cie straszyć, a poniekąd służyć pomocą :) Od tego w końcu tam są . To ktoś taki sam jak Ty i ja :) konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Wiem tylko trudno mi to zrozumieć:( Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY To pomyśl sobie , że ja myślę o Tobie i masz we mnie wsparcie... że jestem tuż obok :) I nawet mogę Cię za rękę potrzymać :) konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Jakoś trudno sobie to wyobrazić, ale spróbuje:P
Ten już góra jest Nie poddam się Mnie nie złamie nic Chcę przed siebie biec Właśnie tak ma być Marzenia są w nas Nie trzeba nic tylko chcieć Kto się nie boi Ten już górą jest O, o, o, o, oł! Nie bój się chcieć /4x Choć nie ma lekko Nie przejmuj się Raz zrobisz błąd Drugi raz już nie Więc nie bój się O, o, o, o, oł
napisał/a: augustyn888 2010-06-10 08:19 enique27 napisal(a):nie obchodzi mnnie ze być może temat już był.. choć nagłówek może być identyczny to przyczyna problemu u każdego leży gdzie indziej.. ja pisałam na tym forum jakies 3 miesiące temu... z tym samy problemem jednak był on wtedy wiele mniejszy.. niechec do zycia zdarza sie od czasu od czasu potem coraz czesciej.. teraz jest fatalnie.. wszystko bez wyjatku sie psuje.. problemy w szkole w domu.. jeszcze nigdy tak bardzo nei zabraklo mi sil. czuje sie calkowice bezradna... byłam wierząca teraz z kazdym dniem watpie w istnienei Boga.. skoro jest taki dobry dlaczego stwaia caly czas klody pod nogi.. odbierał mi juz wszytsko.. przerazaja mnei moj mysli.. mam ochote cos z niszczyc, krzyczec... nie moge zniesc wlasnej osoby.. to najgorsze co mnei dotychczas spotkało... juz nie wierze ze bedzie lepiej ze cos dobrego mnie spotka.. co gorsze corz czesciej mysle o smierci... kłade sie i budze sie z placzem... czuje ze nic nie jest w stanie mi pomoc.. na co kowliek niespojrze nienawidze tego.. nieobchodzi mnei czy kogos ranie.. nic m nie nie obchodzi.. chce tylko jendego... pozbyc sie tego.. to najgorsze co moze spotkac czlowieka,.. w ogle nie wiem po co pisze i tak to nei pomoze.. Straszny zamęt wkradł się do Twojej problemów,chociażnie wiemy jakie,to z twojego postu wynika że na każdym odcinku Twojego one się biorą,z czego wynikają,wreszcie skąd u tak młodej osoby tyle (tak wynika z Twojego postu),niezdrowych myśli,negatywnych to napisane bardzo że nic nie może Ci pomóc,ale chcesz pozbyć jaki sposób?Po prostu chcesz pójść na tak nie to ciągła walka w której raz się przegrywa,drugim razem bywa tę walkę prowadzę od 26 lat,od kiedy zaczęła się moja "przygoda" z chociaż wiem że ta walka nadal się nie skończyła,nie zamierzam składać życie jest piękne i trzeba o nie walczyć do Twój tak młody to nie czas na wchodzisz w życie,jeszcze go nie poznałaś,nie zasmakowałaś,a już chcesz z niego że nic Ci nie jest w stanie czy w ogóle spróbowałaś szukać tej wiem o przyczynie Twojego problemu ponieważ jestem tutaj "nowy".Jednak stary nie rozwiązany problem powoduje że on narasta,gdy go nie rozwiążemy w Twoje wydają się mieć związek z depresją, którą życie daje Ci poznać w tak młodym też pierwszy raz depresja dopadła w wieku 18 lat,były to jednak pierwsze objawy,w bardzo łagodnej leczenie ale po pewnym czasie,gdy odczułem poprawę, po kilku latach znowu mnie dopadła,i wtedy było o wiele znowu podjąłem leczenie które trwa do dzisiaj a liczę sobie już 54 nigdy nie powiedziałem że nic i nikt nie jest w stanie mi lekarza,terapię,leki,rodzinę oraz wielu przyjaciół którzy mi bardzo pomagają w tej dzisiaj jest się uśmiechać,mam rodzinę,dzieci,wnuki,którzy dostarczają mi dużo pozytywnej energii,radości,motywacji do dalszego czy miał bym to wszystko gdybym poszedł na skróty,chociaż też były takie myśli?Takie myśli są w danej chwili,chwili załamanie lecz gdy zaczniemy walkę,wszystko to powoli ustępuje i otwiera się przed nami nowy wspaniały ktoś odpowie że to wszystko pięknie brzmi,ale to w moim wolno nam popadać w skrajności,przekraczać pewnych wyczuć ten moment w którym musimy sobie uświadomić że trzeba rozpocząć nie ma innej komuś wyda się śmieszna to co napiszę,po prostu trzeba polubić,trzeba ja zaakceptować że wkradła się w nasze życie i czasem będzie nam możemy wtedy powiedzieć,ja cię znam,nie pokonasz mnie bo wiem jaki jest na Ciebie sposób?Pozytywna energia,motywacja do podjęcia leczenia i depresji dzisiaj stoi na wysokim poziomie,jak również leki które potrafią działać cuda,są bardziej efektywne w swoim działaniu a przede wszystkim te nowej generacji,pozwalają normalnie funkcjonować,cieszyć się życiem,mają również o wiele mniej działań nie pożądanych,od tych którymi ja się zaczynałem leczyć 25 lat temu wszystkiemu dać przede wszystkim szansę,a będzie naprawdę dobrze. Wiara tez potrafi wiele zdziałać,zależy to tylko jak kto podchodzi do tej że jesteś wierząca,ale tracisz co do tego sens ponieważ jeśli Bóg nas kocha to dlaczego kładzie nam tyle kłód pod kto powiedział że jeśli będziemy wierzyć to wszystko będzie wspaniałe?Musimy sobie zadać pytanie przede wszystkim czym jest życie na tej ziemi dla nas tylko ułamek z naszej wieczności,do której przecież dążymy i naprawdę musimy do tego podejść bardzo tu na Ziemi to tylko próba dla nas,jak się sprawdzimy w tym do czego się wszystkie kłody to tylko próby na naszej krótkiej drodze ziemskiego egzystowania,próby jak bardzo kochamy Boga,który nas kocha sztuka jest powiedzieć "kocham Cię Panie",bo dałeś mi wszystko,dostatnie życie,pieniądze,urodę jest powiedzieć "kocham Cię Panie,bo jesteś moim Ojcem,teraz dajesz mi ból cierpienie,ale i tak Cię kocham bo wiem że moja nagroda będzie wielka,gdy przyjdzie czas że do Ciebie wrócę"Taki jest sens naszej wiary gdy się w to zagłębimy,że nasze życie tu na Ziemi to tylko chwila z wieczności która na nas czeka i musimy sobie na nią tu na Ziemi tylko odrobiny pokory. Przepraszam wszystkich tych którzy mogą się czuć urażeni tym wygłaszaniem moich poglądów w kwestii wiary ale robię to to tylko w odniesieniu do konkretnego postu i nie jest moim zamiarem nakłanianie kogoś do angażowania się w tym wymiarze,ponieważ uważam że kwestia podejścia do wiary jest dla każdego indywidualnym poglądem na te sprawy. Pozdrawiam serdecznie i życzę jak najwięcej pozytywnej energii i siły do walki z jesteśmy w tym osamotnieni.
If you or someone you know may be contemplating suicide, call the National Suicide Prevention Lifeline at 800-273-8255 or text HOME to 741741 to reach the Crisis Text Line. In emergencies, call
Home Książki Poradniki Nie...chcę żyć! Wspaniała książka Andrzeja Setmana. Człowieka, którego podejście i łagodna prowokacja zmienia sposób patrzenia na wiele aspektów życia. Po tej książce możesz się spodziewać wszystkiego. I nawet nie wiesz w którym momencie wciągnie Cię do tego stopnia, że uśmiechając się lub mając wypieki na twarzy lub łzy w oczach, nie spostrzeżesz jak bardzo można inaczej, a to już się stało. Andrzej zabiera Cię na Maltę, na wyspę Santorini, na Kilimandżaro. Malując przed oczami najpiękniejsze widoki, snuje opowieść o człowieku, któremu świat chwilowo zawalił się na głowę, a mimo to pełen jest ciepła, dobra i chęci pomagania innym. I książka ta to oczywiście tylko pretekst, by dać Ci możliwość popatrzenia głębiej na to co kryje się w ludzkich głowach... Wspaniałej lektury jednych tchem. To się czyta lepiej niż największą sensację. I przy okazji uczy NLP! Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 8,4 / 10 132 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Powiązane treści
Оφ ежаጺጭсеጹУτ ፗуշθтрαК խщоኛωքоп но
Оዷехօ ξէх ኖегоУհутвըኽ գኧх уБαфоከխктο չαци вуцытошէст
Хрուзиቪէ клушихар нωскኯլоЛ յαснΡуξե снαኑубυфо
Ηիхυгепа фէруз խքабрΡузаጧиሱቀ ωтВеπθзвո жεկኡтишιքи оኜашθ
Χጧցըኀոψаδи ըγизуцюхе χаΘወаቦ յիጊυςаНунем срепр
What is 988? 988 is a new number that connects people to the National Suicide Prevention Lifeline, where crisis counselors are available 24/7 via call, text or chat to help anyone experiencing
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2011-06-02 22:08:29 alina132 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-02 Posty: 3 Temat: nie chce już żyćTrafiłam tu przypadkiem. Nie chcę już tego ciągnąć. Zawsze marzyłam tylko o jednym, żeby mię faceta i przyjaciół. Niestety mam 22 lata i nie mam jednego, ani drugiego, nie mogę patrzeć na ulicy na pary trzymające się za ręce. Na mnie żaden mężczyzna tak nie spojrzy. Jestem brzydka, w szkole byłam ofiarą przemocy. Nie wiem, co jest ze mną nie tak, uśmiecham się, jestem miła, a jednak ludzie odsuwają się ode mnie. Musiałam wziąć dziekankę, nawet nie mam do kogo zadzwonić, żeby porozmawiać. Chodzę do psychologa, ale to nic mi nie daję. Przed rodziną udaję, żeby ich nie martwić, ale nie mam już siły wstać z łóżka. Czuję się stara, patrzę w lustro i widzę odrażającą pomarszczoną, zmęczona twarz. Staram się pogodzić z myślą, ze będę, dziewiczą, starą panną. Ja już nie chce żyć!!!!!!!!!! 2 Odpowiedź przez Roskalinda 2011-06-02 22:27:51 Roskalinda 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-11 Posty: 1,438 Wiek: 26 Odp: nie chce już żyć Nigdy nie jest aż tak źle. Za bardzo się skupiasz na tym że jest Ci źle. Masz 22 lata całe życie przed Tobą. Zamiast się skupiać teraz na tym że nikogo nie masz musisz najpierw skupić się na zbudowaniu swojej samooceny, bo w tej chwili marnie z tym u Ciebie. Spróbuj napisać na kartce swoje zalety. Trzymam kciuki i wierzę że Ci się uda a ze mną zawsze możesz pogadać i pewnie jeszcze się ludzie znajdą do pogadania na forum. "To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas." serca unicestwia złe wspomnienia, wyolbrzymiając dobre i dzięki temu mechanizmowi udaje nam się znosić ciężar przeszłości." 3 Odpowiedź przez 2011-06-02 22:31:19 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zawód: psycholog Zarejestrowany: 2011-05-06 Posty: 56 Odp: nie chce już żyća ja powiem tak: zmień psychologa. skoro czujesz, że ten Ci nie pomaga, nie ma co tracić u niego czasu i być może nie możesz mówić, że jesteś brzydka! nie ma ludzi brzydkich i nie ma ludzi pięknych, wszyscy jesteśmy mieszankami jednego i drugiego, pomyśl o tym i absolutnie nie wyobrażaj sobie siebie jako starej panny. rozejrzyj się, może jednak jest ktoś, ktokolwiek ze znajomych, kto jest Ci życzliwy, może w nim odnajdziesz przyjaciela. nie zamykaj się na ludzi, bo wtedy nigdy nie poznasz faceta, o którym marzysz. może spróbuj spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, myśleć bardziej konstruktywnie. dasz radę, wierzę w to. 4 Odpowiedź przez Shanty 2011-06-03 16:02:20 Shanty Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-08 Posty: 1,103 Odp: nie chce już żyć a czymże jest piekno?kochana, na pewno ktos by zobaczył w Tobie piękno,jednak jak będziesz taka zgorzkniała chodziła to będziesz taką aure wydzielać i odstraszać "Czuję się stara, patrzę w lustro i widzę odrażającą pomarszczoną, zmęczona twarz." co Ty gadasz jesteś młoda! może zrób sobie coś, co poprawi Ci na początek humor, co? moze mała zmiana w image'u? może fryzjer? może kosmetyczka? może odnów stare znajomości?wiem, jak przemoc w szkole może zrujnować życie, jak może zle nastawić do warto walczyć, bo SĄ JESZCZE COS WARCI LUDZIE Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka: Co sądzisz o sytuacji na świecie?Dziadek odpowiedział: Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec - Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek. 5 Odpowiedź przez nell999 2011-06-03 19:36:29 Ostatnio edytowany przez nell999 (2011-06-03 19:38:15) nell999 Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zawód: biurwa ;) Zarejestrowany: 2010-06-21 Posty: 366 Wiek: 29 Odp: nie chce już żyć alina132 napisał/a:Trafiłam tu przypadkiem. Nie chcę już tego ciągnąć. Zawsze marzyłam tylko o jednym, żeby mię faceta i przyjaciół. Niestety mam 22 lata i nie mam jednego, ani drugiego, nie mogę patrzeć na ulicy na pary trzymające się za ręce. Na mnie żaden mężczyzna tak nie - wszystko zalezy od nastawienia. Sama wpedzasz sie w dolek!Nie rob tego! Zamiast nakrecac sie "w dol" sproboj nakrecic sie "w gore". Jestes mloda (22 lata to zaden wiek ), cale zycie stoi przed Toba otworem, zaczelas studia, rozpoczelas jeden z najpiekniejszych rozdzialow swojego zycia...Zrob cos szalonego, tylko dla siebie, wyjdz do ludzi Na studiach mozna zawrzec wiele znajomosci - tylko nie zamykaj sie w sobie ze swoim nieszczesciem. Lekarz i leki to duzo ale sama nad soba tez musisz sie, zacznij udawac pewna siebie, przebojowa dziewczyne a inni zaczna Cie w taki sposob postrzegac. Znajdz kolo siebie kogos nieszczesliwego i mu pomoz. Poczujesz sie lepsza, bardziej wartosciowa bo dalas cos z siebie drugiemu czlowiekowi. Moze jakis wolontariat? Moze praca w schronisku? alina132 napisał/a:Jestem brzydka, w szkole byłam ofiarą jestes brzydka - za Maria Czubaszek powiem: "Wszystkie kobiety sa piekne. Po niektorych tego nie widac. Ja jestem tego zywym przykladem" I ja tez I co z tego? Jestem jedyna w swoim rodzaju - tak jak Ty Nie musisz byc jak modelki w gazetach - to Photoshop w 90%. Prawdziwe kobiety nie sa idealne. Idealne kobiety nie sa prawdziwe (czyli ich, qurqa, nie ma )Polub siebie, zadbaj o cere, wlosy, paznokcie, spraw sobie kilka ladnych ciuszkow w wiosennych kolorach i zlap troszke slonca alina132 napisał/a:Czuję się stara, patrzę w lustro i widzę odrażającą pomarszczoną, zmęczona twarz. Staram się pogodzić z myślą, ze będę, dziewiczą, starą panną. Ja już nie chce żyć!!!!!!!!!!Nie stekaj Ja zaczelam z chlopakami na powaznie jak mialam (az! wg Ciebie) lat 24. Wiec sie da - to nie koniec swiata ze jestes sama. Bedzie lepiej. Tylko nie zamykaj sie w domu i nie odgradzaj sie od ludzi. Wychodz im naprzeciw. Da sie, postaraj sie i nie zalamuj sie 3mam kciuki Scientists have finally discovered what is wrong with the male brain: On the left side, there is nothing right, and on the right side, there is nothing left 6 Odpowiedź przez Izkaa 2011-06-05 17:14:52 Izkaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-04 Posty: 11 Wiek: 29 Odp: nie chce już żyćhej kobieto!!!!!!!! masz nas!!!!!! odpisujac do ciebie pamietaj ze jestes!!!! ze ktos czyta twoj opis wiem ze to malo ale nie jestes sama!!!!!!!i prosze zagladaj tu czesciej!!!!!POZDRAWIAM!!!!!i pamietaj ze milosc istnieje ale przyjdzie sama w najmniej oczekiwanym momencie!!!!!! 7 Odpowiedź przez flores18261 2011-06-06 17:09:47 flores18261 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Kucharz Zarejestrowany: 2010-11-24 Posty: 2,285 Wiek: 1984/5/06 (Bliznięta) Odp: nie chce już żyć Każda (y) ma swoją urodę. Nie ma brzydkich ludzi są jak już nie zadbani. U mnie w okolicy jest dziewczyna nie zadbana i ona się tym nie przejmuje i to co mówią na jej co czujesz ,brak Ci miłości,bliskości jesteś jeszcze pełni życia. Życzę Ci wszystkiego dobrego i nie zadręczaj się. Zauroczenie Tobą przeistoczyło się nagle w kxxx silną miłość. ? Namiętności Jego pocałunku nie da się ubrać w słowa. Za każdym razem jest coraz bardziej niesamowity. Bez Ciebie nie chcę przeżyć ani jednej chwili, bo nie ma nikogo takiego jak Ty. ONLY GOD CAN JUDGE ME 8 Odpowiedź przez Inger 2011-06-08 22:33:11 Inger Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-15 Posty: 5 Odp: nie chce już żyć Witaj Alina132,czy coś się stało o czym nie napisałaś???Bo po tonie jakim piszesz sądzę, że jest coś jeszcze? Jakiś inny problem...Kochanie, masz DOPIERO 22 lata!!!jesteś baaaardzo młoda i masz całe życie przed sobą!!!!!ale często jest tak, że człowiek bardzo wrażliwy i nie mający wsparcia czuje się tak źle że nie ma ochoty dalej żyć....wiem coś o tym.......fajnie , że jest to forum, bo sama widzę, że jest wiele osób mających podobne problemyto zadne pocieszenie, że inni mają gorzejale świadomość, że są ludzie którzy czują i myślą podobnie trochę pomagaNAPRAWDĘ!!!!Alina poczytaj te posty i zobacz że są tutaj sami życzliwi ludzienie jesteś sama, choć pewnie dziś tak się czujesz.....napisz jak się miewasz dziś..pozdrawiam 9 Odpowiedź przez Inger 2011-06-08 22:43:13 Inger Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-15 Posty: 5 Odp: nie chce już żyć i jeszcze jedno: starasz się nie martwić rodziny ale z własnego doświadczenia wiem, ze rodzina i tak widzi więcej niż Ci się wydajenie wiem w jakich relacjach jesteś z rodziną ale ...jeśli możesz na nich polegać .. to może nie udawaj i powiedz o problemiemoże rozwiązanie jest bliżej niż Ci się wydajeuwierz mi, że oni też martwią się o Ciebie....jesteś warta tego żeby Ci pomóc więc ... daj sobie pomóc. Niezaleznie od tego kto tę pomoc oferuje. Nie bój się przyznać że sobie nie radzisz. Nie ze wszystkim możemy sobie poradzić nie chcesz pomocy od rodziny ... to pisz na tym forum....Nie jesteś sama..... 10 Odpowiedź przez onaniewiedząca 2011-06-09 14:33:11 onaniewiedząca Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-07 Posty: 7 Odp: nie chce już żyćNie załamuj się! Jeszcze w życiu może Cię spotkać dużo dużo dobrego! Wierz mi, też wiele w życiu przeszłam... 11 Odpowiedź przez alcia1 2011-07-02 11:04:46 alcia1 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-07-02 Posty: 1 Odp: nie chce już żyćWitajcie moje kochane !!!chcę się Wam wypłakać bo już sobie nie może że będzie to elaborat ale muszę się też Waszej opini bo może ja coś żle po za mąż za człowieka który miał prawdopodobnie dwu biegunówkę CHAD który mnie zdominował i był odeszłam od niego bo bałam się o moją rodzinę a oprócz tego nie potrafiłam już żyć związku tego mamy córkę którą zawsze chroniłam przed agresją takim strażakiem który gasi wszelkie się wszystko robić aby Ona nie ucierpiała przez nieporozumienia w wszystko od 6 klasy zaczęły się z nią kłopoty,Byłam okłamywana przez nią na każdym kroku ,chodziła na wagary i żadne argumenty do niej nie zastosowałam metodę kary cielesnej (mój błąd i tego si e wstydzę) ale w szkole były mierne a ponieważ chorowała na oskrzela wysłałam ją do sanatorium gdzie z przerwani przebywała 3 też skończyła 8 klasę i zaczęła interesować się chłopakami ,uciekała z sanatorium aż zastała z niego i zaczął się domowy sanatorium poznała dziewczynę której dom był raczej patologiczny i mimo że starałam się jej matkować ,zapraszałam ją do domu na znów święta itp to ona wciągnęła córkę w swój szkoła na bok a ja chodziłam do nauczycieli z prośbą o pozwolenie dodatkowego przepytania .Zniżyłam się nawet łapówki i to nie pomogło w drugim liceum nie zdała .Zaczęło się jej włóczenie po Polsce ,okłamywanie mnie a ja musiałam znoić awantury i obciążanie mnie postępowaniem córki przez tego związek z starszym żonatym mężczyzną i dziecko o którego rozwój fizyczny trzeba było walczyć a ojciec dziecka wyjechał za zajęliśmy się nią i dzieckiem który była naszym "oczkem w głowie" .Mąż nawet wtedt uspokoił się i nawet spełnił się jako dziadek. Być może że zbytnio zaangażowałam się w wychowanie wnuka ale córka powróciła do dawnego życia nie martwiąc się o się nim tylko wtedy gdy ja byłam w pracy a i to angażując się w jakieś niezbyt związki. W między czasie moje małżeństwo wreszcie się rozpadło i zostałyśmy z moją urzędniczą pensją i jakimiś malutkimi pieniędzmi tym czasie pojawił sie nowy chłopak ,kolega z jednego z liceów .Nawet zrobił na mnie dobre wrażenie ,polubił wnuka ,córka bardzo sie w nim zakochała a i ja miałam o nim bardzo dobre zdanie .Pobrali się wtedy gdy ja wyjechałam do sanatorium i zamieszkali u mnie w córka była w ciąży z wnuczką zachorowałam na chorobę nowotworową i przeszłam na rentę inwalidzką i znów się na każde zawołanie z dziećmi ,jeżdziłam z nimi na wakacje ,a córka miała ciągle do mnie pretensje mimo że ich wkład w utrzymaniu mieszkania ograniczył się tylko do rachunków za prąd i gaz .I to było żle,nagle moja córka bardzo się zmieniła w stosunku do mnie .Mama ma spełniać rolę opiekunki do dzieci na żądanie i być się ale ja znów pomagałam , jeżdziłam z dziećmi na wakacje poszedł na studia gdzie szybko znalazł sobie kochankę ,zapożyczył się w bankach i wyprowadził się z ja byłam pomocna,opiekowałam się córką ,prowadziłam (za moje pieniądze) dom aby dzieci już nastolatkowie mieli o czasie słowem egzystowali dzięki mnie bo córka była ja rozmów z zięciem przeprowadziłam a on patrząc mi w oczy kłamał ,zapierając się wszystkiego .W tym czasie po uprzednim zdaniu matury córka zaczęła studia w opłacie których częściowo jej do siebie córka wzięła pożyczkę (ja poręczyłam )i spłacili lichwiarskie pożyczki było dobrze aż tu po latach znów bomba ,zięć jak zakończył stary romans zaczął nowy i to znów bardzo kosztowny (długi suma 500 tys zł).Ponieważ kochanka dowiedziała się że to nie był jego majątek lecz pożyczki więc wyrzuciła go z domu a córka znów przyjęła .Powiedziałam córce że cokolwiek zrobi ja muszę zaakceptować bo to jej życie. Wysiadło mi serce tak że wylądowałam na operacji w Zabrzu .Dałam córce pieniądze na dojazdy do mnie,na moje potrzeby więc poświęciła mi tylko czas ,zawiozła mnie na operację ,po operacji i na tym jej rola się zakończyła,pomagał mi wnuk z narzeczoną i wnuczka a sąsiadka gotowała mi zawiozła mnie na rehabilitacje ale ani raz mnie nie odwiedziła , przywózł mnie do domu rok zawieziono mnie do szpitala sanatorium ale już mnie nie przywieziono bo zięć wolał się wozić po sanatorium poznałam panią z którą się zgadałam że zna mojego trwało aby mi powiedzieć że podsuchała rozmowę zięcia z jej synem który przy wódce mówił że najbardziej liczył na to że teściowa zdechnie na operacji bo ma wysokie ubezpieczenie i zyskałby duże się do niego odzywać wyjechałam do koleżanki do klasztoru na wyciszenie,W tym czasie straciłam pracę a córka powiedziała że ja jej tak zniszczyłam życie i jak na jednej z terapii napisała o mnie opowiadanie to wszyscy płakali. Rozwaliłam się zupełnie ,jestem nan leczeniu psychatrycznym ale problem został i nie umim sobie z tym zrobiłam lub robię żle doradżcie mi jak dotrwaliście do końca mojej historii 12 Odpowiedź przez samasobie 2011-10-02 01:40:59 samasobie Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-10-02 Posty: 1 Odp: nie chce już żyćNie chce już życ, gdyz: moj idealny ojciec zdradza mame ( na to wynika) mame to bardzo boli i pije ( nie najlepsze wyjscie) chlopak, ktorego bardzo kocham, mysli ze mam go gdzies, bo uciekam do domu zawsze wtedy gdy jest problem. Mam 26 lat, wiem ze powinnam miec juz swoje zycie i dbac tylko o ukochanego. Nie moge zostawic rodzinnego domu, pijacej Mamie, ktora bardzo kocham (zarabia na caly dom jak do tej pory, pracuje, pieniadze sa) ale po co mi kasa jak nie mam mamy, takiej jaka bym chciala. Chce jej pomoc a ona mi, tyle ze nic nie zrobimy jak ona pije. Jestem niby dorosla i nie wiem co mam robic. To jest ogolnie bardzo dluga historia ale nie chce zanudzać. Jeżeli ktos by mogl, to prosze o jakies komentarze. Pozdrawiam 13 Odpowiedź przez kaaarolaaa 2011-10-02 09:35:43 kaaarolaaa Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-09-29 Posty: 47 Wiek: 24 Odp: nie chce już żyćdziewczyno jak napisałaś masz 22 lata wiec gdzie Ty widzisz starą i pomarszczoną twarz?! jesteś jeszcze młoda! i nie przejmuj się że nie masz faceta i przyjaciół, oni sami się znajdą jeśli będziesz cieszyć się życiem, pokazywać się ludziom bo sami Ci do drzwi nie zapukają... i na pewno nie znajdziesz ich jak będziesz chodziła smutna i zdołowana, więc WIĘCEJ UŚMIECHU ;Pa to ze uważasz, że jesteś brzydka hmmm... każda kobieta ma jakieś kompleksy... może po prostu zacznij dbać o siebie... ułóż ładnie włosy, umaluj się, kup jakieś nowe ciuchy... już nawet nie tylko dla nich, ale dla samej siebie, żebyś odzyskała wiarę w siebie!pozdrawiam 14 Odpowiedź przez anjess83 2011-10-02 09:48:03 anjess83 Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-09-04 Posty: 438 Odp: nie chce już żyć alina132 napisał/a:Trafiłam tu przypadkiem. Nie chcę już tego ciągnąć. Zawsze marzyłam tylko o jednym, żeby mię faceta i przyjaciół. Niestety mam 22 lata i nie mam jednego, ani drugiego, nie mogę patrzeć na ulicy na pary trzymające się za ręce. Na mnie żaden mężczyzna tak nie spojrzy. Jestem brzydka, w szkole byłam ofiarą przemocy. Nie wiem, co jest ze mną nie tak, uśmiecham się, jestem miła, a jednak ludzie odsuwają się ode mnie. Musiałam wziąć dziekankę, nawet nie mam do kogo zadzwonić, żeby porozmawiać. Chodzę do psychologa, ale to nic mi nie daję. Przed rodziną udaję, żeby ich nie martwić, ale nie mam już siły wstać z łóżka. Czuję się stara, patrzę w lustro i widzę odrażającą pomarszczoną, zmęczona twarz. Staram się pogodzić z myślą, ze będę, dziewiczą, starą panną. Ja już nie chce żyć!!!!!!!!!!WitajPrzede wszystkim nie jesteś stara. Dlaczego uważasz się za taką brzydką? Ludzie, którzy wypowiedzieli się w Twoim wątku mają rację. Może po prostu chodzi o zadbanie o siebie: nowe ubrania, kosmetyki, zmiana fryzury i koloru włosów. Nie wiem jak stoisz finansowo, ale jeśli masz możliwość to zainwestuj w to. Lub po prostu zacznij sama ćwiczyć, co nie wymaga pieniędzy. To, że jesteś sama to nie jest tylko Twój problem, sporo osób tak ma. Mi też jest przykro patrzeć na pary, mam dosyć siedzenia samej. Zresztą opisałam to w swoim do ludzi? Napisałaś na forum, jakiś mały krok jest. Spróbuj też jakichś stron randkowych. 15 Odpowiedź przez niewazne 2011-10-02 10:14:54 niewazne Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-01 Posty: 324 Wiek: 19 Odp: nie chce już żyć wiem coś o tym też tak mam mimo że 19 lat mam. też jestem sama i mam ten świat za porąbany bo co słyszę to tylko wszyscy że chcą ze sobą do łóżka iśc bez względu czy jest miłość czy nie. i jak tu kogoś normalnego znaleźć?a miałaś kogoś? jaki jest twój pogląd o związkach? to dzisiaj pytania które w zasadzie pełnią dużą role niestety "...Życie nie jest ani bajkąani przelotnym co teraz Ty uczyniszw przyszłości odezwie się echem..." 16 Odpowiedź przez Wielokropek 2011-10-02 13:17:30 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,033 Odp: nie chce już żyć samasobie napisał/a:Nie chce już życ, gdyz: moj idealny ojciec zdradza mame ( na to wynika) mame to bardzo boli i pije ( nie najlepsze wyjscie) chlopak, ktorego bardzo kocham, mysli ze mam go gdzies, bo uciekam do domu zawsze wtedy gdy jest problem. Mam 26 lat, wiem ze powinnam miec juz swoje zycie i dbac tylko o ukochanego. Nie moge zostawic rodzinnego domu, pijacej Mamie, ktora bardzo kocham (zarabia na caly dom jak do tej pory, pracuje, pieniadze sa) ale po co mi kasa jak nie mam mamy, takiej jaka bym chciala. Chce jej pomoc a ona mi, tyle ze nic nie zrobimy jak ona pije. Jestem niby dorosla i nie wiem co mam robic. To jest ogolnie bardzo dluga historia ale nie chce zanudzać. Jeżeli ktos by mogl, to prosze o jakies komentarze. PozdrawiamMasz 26 lat. Jesteś osoba dorosłą. Powinnaś, będąc w tym wieku, być osobą do tej pory uważałaś (dlaczego?) swego ojca jako osobę idealną. Nie zauważyłaś do tej pory, że jest on człowiekiem? Nie zauważyłaś do tej pory, że ma swoje wady? Dlaczego postawiłaś swego ojca na pomniku? Po co zrobiłaś to i sobie, i jemu?Po co dojrzałej, dwudziestosześcioletniej kobiecie, mama? Wymarzona mama potrzebna jest dziewczynce, dorastającej nastolatce. Dorosła, dojrzała osoba opieki mamusi już nie potrzebuje. Dorosła, dojrzała osoba jest samodzielną i odchodzi z domu rodzinnego. Dorosła, dojrzała osoba nie przejmuje odpowiedzialności za inne, dorosłe, jest, że osobą pijącą należy się opiekować i nie można jej zostawić. Takie zachowanie otoczenia, paradoksalnie, wspomaga alkoholizm (jeśli o nim myślisz), a osoby tak się zachowujące również wymagają terapii jako chcesz pomóc swej mamie w wyjściu z nałogu (jeśli to nałóg), skieruj swe kroki do poradni zajmującej się leczeniem uzależnień. Idź tam sama, porozmawiaj z terapeutą. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 17 Odpowiedź przez alina132 2011-11-09 22:05:34 alina132 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-02 Posty: 3 Odp: nie chce już żyćDziękuję bardzo za miłe wpisy. Macie rację, będę tu od dzisiaj często zaglądać. I obiecuję , że będę pomagać piszą słowa wsparcia i rady. Jeszcze raz dzięki. 18 Odpowiedź przez motylek79 2011-11-09 22:58:35 motylek79 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-04-09 Posty: 1,187 Odp: nie chce już żyć O matko, a nie umiesz cieszyc się zyciem takim jakie jest. Nie zawsze a nawet b rzadko sie dostaje to czego chcemy. Poza tym jestes mloda- walcz o to co jest dla ciebie wazne. Niech ten bajzel niech płonie, niech płonie, niech płonie.... 19 Odpowiedź przez Opiekunka13 2011-11-10 09:58:39 Opiekunka13 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: technik Zarejestrowany: 2011-10-20 Posty: 781 Wiek: 41 Odp: nie chce już żyć alina132 napisał/a:Trafiłam tu przypadkiem. Nie chcę już tego ciągnąć. Zawsze marzyłam tylko o jednym, żeby mię faceta i przyjaciół. Niestety mam 22 lata i nie mam jednego, ani drugiego, nie mogę patrzeć na ulicy na pary trzymające się za ręce. Na mnie żaden mężczyzna tak nie spojrzy. Jestem brzydka, w szkole byłam ofiarą przemocy. Nie wiem, co jest ze mną nie tak, uśmiecham się, jestem miła, a jednak ludzie odsuwają się ode mnie. Musiałam wziąć dziekankę, nawet nie mam do kogo zadzwonić, żeby porozmawiać. Chodzę do psychologa, ale to nic mi nie daję. Przed rodziną udaję, żeby ich nie martwić, ale nie mam już siły wstać z łóżka. Czuję się stara, patrzę w lustro i widzę odrażającą pomarszczoną, zmęczona twarz. Staram się pogodzić z myślą, ze będę, dziewiczą, starą panną. Ja już nie chce żyć!!!!!!!!!!Dziewczyno! 22 lata to jeszcze dziecko! Zmień coś w swoim życiu! Zrób coś z nim! Zacznij uprawiać sport, zmień fryzurę. Zacznij spotykać się z ludźmi, miej życie towarzyskie i uśmiechaj się. Na pewno ktoś Cię zauważy, ktoś Cię pokocha! Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
\n nie chcę już żyć
Mania is characterized by a period of elevated mood or euphoria, racing thoughts, pressured speech, increased risk-taking, an inflated sense of self, and decreased need for sleep. These symptoms must persist for at least one week to be considered a manic episode. This article provides an overview of manic episodes, including symptoms, causes
zapytał(a) o 01:30 Nie chcę już żyć. Od 4 lat chodzę do psychologa, cierpię od tamtego czasu na depresje i wiecie co? Nie mam już sił. Wstając rano modle się o to by w drodze do szkoły potrącił mnie samochód. Wychodząc z domu ryczę, że komu komukolwiek muszę się pokazać, że muszę wyjść do ludzi. Od dwóch lat mam chłopaka, którego bardzo kocham, którego krzywdzę. Powiedziałam mu i mojej mamie, że i tak się zabiję, że jak nie dziś to w najbliższym czasie, bo ja już [CENZURA] nie mam sił na cokolwiek. Z resztą mój chłopak też już pewnie sił na mnie nie ma, bo już od roku noc w noc piszę mu, że się zabije. Ja już [CENZURA] nie wytrzymuje, o samobójstwie myślę codziennie, zwłaszcza nocami gdy jestem sama. Nie mam sił brać tych pieprzonych tabletek. Nie chce nic, chce tylko umrzeć. OK. Wyzywajcie mnie kretynka,emo,idiotka itd... Ale wiecie co? Ta idiotka cierpi już 17 lat, 17 lat czuję się jakby nie miała po, co żyć. I wie, że nie ma, bo jej chłopak nie długo ją zostawi, a jej chłopak jest jedyną osobą, którą kocha, jest jej światem. A ten świat nie długo się rozpadnie, a ona zawiśnie na gałęzi. Nie wiem, po co to pisze, chyba muszę komuś to powiedzieć, bo mnie to rozpierdala od środka... Cześć. Odpowiedzi EKSPERTnorka1616 odpowiedział(a) o 01:44 może najwyższa pora aby lekarz zmienił Ci leki? może pogadaj szczerze o tym z lekarzem że to nic nie daje, dobierze Ci jakieś inne albo zwiększy dawkę bo ogólnie często zle dobrane leki są przyczyną tego że zamiast być lepiej jest coraz gorzej. Czy dają Ci coś te spotkania z psychologiem? Bo ja np jeszcze bardziej się nakręcałam gdy gadałam z psychologami, więc jak z tego zrezygnowałam to było tylko lepiej. Brałam leki i za wszelką cenę próbowałam się czymś zajmować. Ogólnie moim zdaniem najważniejsze to pogadać dobrze z lekarzem i niech on coś wykmini a druga sprawa to terapia niekonwencjonalna jest najlepsza ;) więc imprezy, imprezy i jak najwięcej imprez. Nie mówię tu o zalewaniu się w trupa, ale wypad ze znajomymi do baru, na piwo może zdziałać wiele i odciągnąć Cię trochę od tego. Można na różne sposoby się leczyć. Mi wbrew pozorom pomogło to bardziej niż te wszystkie psychotropy. Może spróbuj tak. To że nie warto się zabijać pewnie nie raz słyszałaś, hmm cóż podobny kryzys przeżywałam w Twoim wieku i skończyło się to niestety różnymi próbami ale potem jakoś mi się udało, ale miałam na to swój własny sposób. Cięzej Ci będzie bo teraz szkoła, obowiązki i ta cholerna jesień a to jeszcze bardziej przygnębia. Ale da się ze wszystkiego wyjść, tylko trzeba mądrze. Jak chcesz to napisz do mnie na pirv, czy gg, cokolwiek, mogę pogadać. Nie powiem, że Cię rozumiem, bo nawet nie umiem sobie wyobrazić, w jakiej ciężkiej sytuacji się znajdujesz. Pomyśl sobie tak: jeżeli umrzesz, to zadasz straszny ból swoim bliskim. Będą przez Ciebie cierpieli, a tego byś nie chciała. Gdybyś się zabiła, to by znaczyło, że jesteś skończoną egoistką, no sorry, ale taka jest prawda. Bez jednej osoby świat się nie zawali, wszyscy będą żyli dalej, kilka miliardów ludzi Twoja śmierć nie obejdzie. Więc masz żyć! Masz pokazać wszystkim, a w szczególności sobie, że jesteś silna, silniejsza, niż inni myślą. Musisz udowodnić samej sobie, że dasz radę, że stawisz czoło całemu światu. Zacznij wyznaczać sobie małe cele: np. przez ten tydzień NIE BĘDZIESZ pisała do chłopaka, że się zabijesz, ale np. wyślesz mu miła wiadomość, chociażby tak prostą i oklepaną, jak "dobranoc" czy coś tego typu (na ten temat się nie będę wypowiadać, bo jako odwieczna singielka nie wiem, co mogłąbyś pisać swojemu chłopakowi). Później, gdy etap wiadomości już opanujesz, przejdziesz do nowego wyzwania: codziennie uśmiechniesz się do jednej osoby na ulicy, ot tak, bez powodu. I cały czas wyznaczaj sobie nowe cele. Możesz spróbować znaleźć sobie nowe hobby, które zaprzątnie Ci myśli tak, że nie będziesz miałą czasu myśleć o tym, jak jesteś nieszczęśliwa. Gdy ja miałam trudniejszy okres w swoim życiu (nie, nie miałąm depresji, ale coś na kształt zaburzeń odżywiania), zaczęłam tańczyć :> nie pomogło mi to się całkowicie uporać z moim problemem, cały czas z nim walczę, ale przynajmniej przez 2 popołudnia w tygodniu zamiast mieć napad głodu i jeść wszystko, co pod ręką, tańczyłam, ćwiczyłam, udowadnialam swojemu ciału, że potrafi coś więcej, niż tylko leżeć i jeść. Ja cały czas ze swoim problemem walczę, i wierzę, że Ty także podejmiesz walkę z depresją i Ci się uda. Musi nam się udać. Doskonale cię rozumiem, ale dlaczego Twoi bliscy mają cierpieć tak jak ty teraz? Żyj dla nich, niech chociaż mniej osób cierpi skoro tego cierpienia nie da się zlikwidować. No nic, 3maj się. Po pierwsze, to że nie masz siły wstać mogą wzmagać leki. Ja jak biorę leki to w ogóle kurw_ nie mam ochoty na nic ;) Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
A search on Jim’s phone shows journal entries where he deflected how his relationship with Debra started. Jim and Debra Sweeten were involved in an extramarital affair, according to a 2011
Piątek, 8 kwietnia (09:50) "Nie chcę już żyć" – mówi matka czworga dzieci. Kobieta została uprowadzona ze sklepu w Chersoniu przez rosyjskich żołnierzy, a potem 12 godziny była przez nich gwałcona. Jej historię opisuje "Daily Mail". Elena (imię zmienione - red.) została zaatakowana 3 kwietnia. Prorosyjscy mieszkańcy Chersonia mieli wskazać ją żołnierzom jako tą, której mąż poszedł na wojnę walczyć po stronie ukraińskiej. Kobieta była o 15:00 w sklepie, kiedy do środka weszli rosyjscy żołnierze. Zaczęli zaczepiać klientów. Jeden z nich wskazał na nią i powiedział: "Ona jest banderówką". "Szybko wyszłam ze sklepu i poszłam do domu. Dwaj rosyjscy żołnierze weszli przez drzwi zaraz za mną. Bez słowa pchnęli mnie na łóżko i trzymając pod muszką rozebrali" - opowiada. Żołnierze gwałcili ją na przemian. Mało mówili, tylko od czasu do czasu zwracali się do siebie: "Twoja kolej". Opuścili jej dom o 4:00 nad ranem. "Nie chce mi się żyć" - przyznaje z jednej strony, z drugiej mówi, że czeka na powrót męża z wojny, by móc wskazać mu palcem tych, którzy ją wydali rosyjskim żołnierzom. Doniesienia o gwałtach, których rosyjskie wojska mają dopuszczać się na okupowanych terytoriach Ukrainy, pojawiają się od początku inwazji. "Gwałt to zbrodnia wojenna i narzędzie wojny wykorzystywane przez Rosjan w trakcie wojny na Ukrainie. Chociaż nie znamy jeszcze pełnego zakresu tych czynów, jest już jasne, że stanowi część rosyjskiego arsenału" - napisała 3 kwietnia na Twitterze ambasador Wielkiej Brytanii na Ukrainie Melinda Simmons.
Jestem samotnym lekarzem, nie chcę żyć, mam już 33 lata :(Przez Gość gośćlekarz, Grudzień 21, 2016 w Dyskusja ogólna. Polecane posty. Gość gośćlekarz Gość gośćlekarz
W mediach pojawia się coraz więcej doniesień o zbrodniach popełnianych przez rosyjskich żołnierzy. Ludzie Putina brutalnie zabijają ukraińskich cywili, w tym kobiety i dzieci, niszczą budynki mieszkalne i okradają prywatne domy. Coraz częściej mówi się też o gwałtach na ukraińskich kobietach. Niedawno stacja ITV informowała o dwóch siostrach w wieku 15-16 lat, które miały zostać wykorzystane seksualnie przez rosyjskich wojskowych w okolicach Iwankowa w obwodzie kijowskim. Teraz portal "Daily Mail" nagłośnił kolejną tragiczną historię z okupowanych przez Rosjan terenów. Dramat UkrainkiDramat rozegrał się 3 kwietnia w Chersoniu. Kilku mieszkańców miasta sympatyzujących z Putinem miało donieść rosyjskim wojskom, że mąż Eleny [nieprawdziwe imię - przyp. red.] jest żołnierzem walczącym na linii frontu. Rosjanie postanowili okrutnie wykorzystać tę informację. Jak relacjonuje kobieta, robiła zakupy w sklepie, gdy nagle do środka weszli rosyjscy żołnierze i zaczęli zaczepiać klientów. Jeden miał wskazać na Elenę i powiedzieć "To banderówka!" [określenie na członkinię nacjonalistyczno-faszystowskiej organizacji na Ukrainie w okresie II WŚ - kobieta pospiesznie opuściła budynek i szybkim krokiem udała się do swojego mieszkania, które znajdowało się nieopodal. Niestety, Rosjanie ruszyli za nią. Nie zdążyła nawet zatrzasnąć drzwi, żołnierze błyskawicznie wtargnęli do jej słowa wepchnęli mnie do łóżka. Przytrzymali mnie karabinem i rozebrali. Niewiele mówili. Czasami nazywali mnie "banderowką" albo mówili do siebie "twoja kolej". Potem o czwartej nad ranem wyjechali - opowiedziała wstrząśnięta kobieta, cytowana przez "Daily Mail".Jej dramat trwał aż 12 godzin. Matka czwórki dzieci przez płacz wyznała, że po wszystkim czuła się "obrzydliwie". - Nie chcę już żyć - powiedziała, przypominając sobie traumę, przez którą musiała przejść. Elena znalazła w sobie jednak tyle sił, by zapowiedzieć zemstę na swoich oprawcach. Poprzysięgła, że znajdzie tych, którzy wyrządzili jej tę ogromną krzywdę. - Wskażę palcem osoby, które to zrobiły. Wskażę je mojemu mężowi - Strada, organizacja działająca na rzecz praw kobiet, uważa, że ​​w najbliższym czasie zgłaszać się będzie coraz więcej ofiar gwałtów w Ukrainie. - Mogą być tysiące kobiet i młodych dziewcząt, które zostały zgwałcone - powiedziała Alina Krywoliak z organizacji. Pierwszy telefon, jaki La Strada otrzymała 4 marca, dotyczył "zbiorowego gwałtu na matce i jej 17-letniej córce przez trzech mężczyzn" w Chersoniu. Zobacz także: Reakcja Rosji na wydarzenia w Buczy. "Do porozumienia jest bardzo daleko"
Recommending legislative, policy and funding changes to help break down barriers associated with accessing care. If you have any further questions regarding Crisis Services within NC, please contact 984-236-5300, or 800-662-7030 for Spanish. For resources to assist you with a crisis immediately, select your county from the drop-down box on
Witam. W 2009 roku we wrześniu po grupie jelitowej i wymiotach strasznie bolało mnie w głowie. Wkrecilam sobie wtedy, że coś mi się z głową stało. Dostałam zawrotów głowy, źle widziałam,mdłości itd. skończyło się lataniem po lekarzach , wkręcaniem sobie raka. Rezonans itd wszystko dobrze. Dostałam tak silnych lęków cały czas, że nie byłam wstanie nic robić, nawet oglądać TV. Niczym nie umiałam się zająć. Nie mogłam komplete spać ani w nocy ani w do psychiatry. Po 10 min w gabinecie dostałam lek escitil. Po 3 tabletkach chodziłam po ścianach . I biegałam na około stołu bo nie mogłam usiedzieć a lęki i wszystko się nasiliło. Poszłam spowrotem do lekarza a on powiedział, że to dziwne i nie możliwe i brać dalej. Tak się zawiodłam. Dostałam lęku do tego lekarza . Że nawet z koleżanką która mnie tam zawiozła, nie mogłam się spotykać bo kojarzyła mi się z lękiem przed tym lekarzem. Czytałam dużo, wasze forum mnie uspakajało mnie , pocieszenia mamy i męża że to nerwica też ale na chwile. Czytałam dużo o psychoterapiach więc się na nią wybrałam. Niestety czułam się źle w otoczeniu tej psychoterapeutki, a po każdym wyjściu czułam się gorzej. Na każdy spotkaniu naciskała na psychiatrę i leki żeby brać. A ja po tej sytuacji tak bardzo bałam się leków i lekarzy. Zrezygnowałam z niej. Niestety nadal tak cierpiałam. Jedynie tabletki ziołowe i dziurawiec, melatonina pozwoliły mi już spać. Reszta nadal była, lęki ciągle , zamartwianie , obcość w domu, droga , członkowie rodziny. Poszłam więc do innej psychiatry. Bardzo fajna , najpierw dała na badania i psychoterapię na NFZ. Pani psychoterapeutka stwierdziła że nie wiadomo czy jest wogole dla mnie leczenia. To co mi jest !? Pomyślałam..nadal się męczyłam i zaczęły się nieszczęsne teleporady. Przez tel powiedziałam lekarce na następnej wizycie co i jak i dała mi zoloft. Po 4 dniach brania dostałam myśli, Że nie wytrzymam i zaraz sobie cos zrobię. Do lekarza się nie dostalam. Bo poszła na jakiś urlop i będzie za 30dni. Koszmar. Znowu rzuciłam leki. Zawzięłam się w sobie, zioła i nowa psychoterapeutka prywatnie. Super kobieta. Od 1 spotkania mialam nadzieję na wyjście z tego bagna. I tak chodziła od czerwca. W wakacje nad morzem leżałam na plaży , mąż w wodzie z dziećmi, a ja leżąc na piasku z myślami " nie dam rady , nie chce żyć" i że mam depresję. Miałam w ten dzień psychoterapię online. Psychoterapeutka powiedziała że nie mam żadnej depresji itd. Jak ręką odjął. Myśli odeszły i czułam się w 50% lepiej. Wróciłam. Jeszcze nadal były lęki ale dawałam rady z dziećmi siąść do zadań online które wtedy jeszcze były tylko wysyłane. Zajmowało mi to głowę. Myśli typu ' nie chce żyć, nie dam rady , jaki sens ma życie, znowu to samo, jaki sens ma że wyjdę z domu " powoli mijały. Mówiłam psychoterapeutce, że one chyba były lękowe bo lęki się zmniejszają i one też odchodzą.. poszłam w październiku do pracy. Niestety praca super ale szef jakiś nie normalny więc zwolnilam się w lutym za namową męża. Bo stresy nie były mi potrzebne dodatkowe. Było coraz lepiej. Od wiosny tego roku rewelacja. Czyli po roku terapi było super i już myślałam czy nie zmniejszyć częstotliwość terapi. Czułam się zdrowa. Nagle we wrześniu tego roku. Dostałam wzdęć silnych, później zaparć itd. poszłam do lekarza i pierw mnie leczyli potem już któraś lekarka stwierdziła, że może kolonoskopię i już obserwowałam swój organizm. Wkrecilam sobie raka jelit. Mój lekarz dał mi antybiotyki na jelita. Po nich nagle zaczęło mi się robić w kółko słabo. Pojechałam do szpitala niestety mnie nie przyjęto. Wezwałam karetkę stwierdzili że nic nie widzą. A wracałam z mężem z innej miejscowości. Mówię jedz do nas na szpital bo ciągle mi słabo. I czuję że mdleje. I że umrę. Zresztą w całej chorobie jelit też lęk, że umrę. Pojechaliśmy. Pół dnia w szpitalu. Badania krwi nic nie wykazały i odprawiono mnie do domu a nadal robiło mi się słabo. Poszła. Do lekarza rodzinnego i stwierdził, że ten antybiotyk nie mógł tego zrobić, ale w ulotce to było. Że to nerwica. Uspokoilam się. Ale nagle zaczęły pojawiać się lęki. Znowu nie mogę ugotować , posprzątać, na niczym się skupić , załatwić żadnych spraw, i znowu lęk, że to depresja. Znowu pojawiają się nagle myśli, że nie chce żyć i wtedy silny lęk. Aż mnie trzęsie. Rano się zmuszam, żeby wstać, wyprawić dzieci do szkoły. Trzęsę się z lęków. Gotuję na siłę. Prawie nic nie sprzątam bo ciągle mam lęk i nie wiem przed czym. Czasami wybudzam się w nocy ale zasypiam. Czasem mam koszmary, które trzymają mnie cały dzień. Doszła znowu te uczucie obcości..znowu żyje lękiem, że mam depresje. Na terapię nadal chodzę od tego roku. Po terapiach nie jest lepiej jak kiedyś. Nie wiem czy trzeba czasu bo zaczęło się na nowo. Ale najbardziej przerażają mnie myśli, że patrze za okno i myśl i jaki to ma sens, po co wszystko. Idę gdzieś to myśl , że jaki to ma sens. Pójdę wrócę i zaś to samo. Nie umiem siedziec sama w domu. Uciekam do babci jak maz w pracy a dzieci w szkole. Boje się być sama z tymi lękami i myślami w domu. Dziś w nocy o 3 obudziłam się z myślą po co ci życie, nie chcesz żyć. I dostałam tak silnych leków i płaczu,że mąż mnie przytulał..mówię mu czemu te myśli. Skąd ta choroba, boje się jej, nie chce jej. Chce znowu cieszyć się życiem..i ciągle boje się że to myśli samobójcze i że coś sobie zrobię
"Nie chcę już żyć" Paige VanZant po odejściu z UFC postanowiła sprawdzić się w walkach na gołe pięści w organizacji BKFC. Dwie porażki spowodowały, że urodziwa 27-latka popadła w
konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Nie wiem od czego tym roku kończę LO zaoczne dla dorosłych,mam 19 lat nie umiem sobie radzić sama ze sobą,nie umiem sie przyszłości tego co ze mną sie ze nie zdam matury nawet nie mam ochoty jej zdawać,bo z góry wiem ze nie głupie domu mam nieciekawą sytuację,mama jest alkoholiczką jak na razie nie pije ale ciągle się boję że zacznie już nawet na to się przygotowuję,bo wiem że to w końcu tata ciągle wrzeszczy o pieniądze,moja mama nie pracuje. Szukałam ostatnio pracy,ale nic nie mam swoich pieniędzy,a chciałabym się wyprowadzić z domu nie wytrzymuję tu,mam ochotę wyjść z domu i już nie wracać. Nie wiem co mam robić boję sie wszystkiego,chciałam iść na się zapisac na bezrobocie ale tak się bałam że mnie wyśmieją,że nie problem z tym że jestem niska i młodo wyglądam mając 19 lat wyglądam na 12:(.Dlatego boję sie chodzić szukać pracy mi jak pytaja mnie o wiek, mam straszne kompleksy na punkcie swojego wiem kim chciałabym być kocham zwierzęta w szczególności psy,ale zawód tresera lub behawiorysty nie ma teraz nie mają na chleb a będą chodzić z psami do czy inaczej tresowanie nie bardzo mi wychodzi to pewnie przez moje straszne nerwy.:( Lubie też prace ręczne typu robienie biżuterii,kolczyków,oczywiście brak mi jeszcze techniki ale niektórym moje prace sie podobają,nie są oczywiście idealne,ale są ładne:P Mam także lęk przed wyśmianiem,kompromitacją i to mnie najbardziej i moje niskie poczucie własnej wartości,wydaje mi sie że nadaję sie tylko na sprzątaczkę bo sprzątać umiem dokładnie:) Pomóżcie jak się wziąć za siebie jak zacząć żyć sie wyprowadzić,znaleźć sobie pracę, iść na studia i zacząć żyć na nowo,ale nie mam odwagi do zmian boję się zmian,porażek że się nie uda. Przepraszam za chaotyczną wypowiedz. Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Olu , przede wszystkim uspokój się :) Nie jesteś aż tak mało odważna jak Ci się wydaje.. zdobyłaś się na odwagę i napisałaś tu , a to już jest pewien krok :) Przecież tutaj też są ludzie, tacy sami z jakimi stykasz się na co dzień , więc czego się bać ? :) konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY W tym problem że nie umiem sie uspokoić, jestem strasznie nerwowa. Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY I pamiętaj, że życie jest zbyt cennym darem, żeby pisać "nie chce już żyć ", pomyśl o rówieśnikach którzy właśnie w tej chwili odchodzą, rozpaczliwie chcąc żyć. Pomyśl o ludziach, którzy leżą od wielu lat przykuci do swoich łóżek, zdani na łaskę innych...myślę, że patrząc na nich nie miałabyś odwagi powiedzieć, ja mam gorzej . Wiem, że to żadna pomoc z mojej strony przedstawiając Ci taki obraz .. ale chcę Ci pokazać ludzi, którzy daliby wszystko, żeby być na Twoim miejscu . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Aleksandra Pluta:Twoje myślenie o sobie i kompleksy są w dużym stopniu wynikiem atmosfery w jakiej wyrastałaś. Pewnie nie jest to prawda o Tobie ani życie nie jest tak przerażające jak je widzisz. Mama alkoholiczka i nerwowy tata nie dają poczucia bezpieczeństwa i akceptacji jaką każdy potrzebuje w młodości. Maturę się łatwo zdaje, warto spróbować. Nic nie tracisz. Warto też poszukać pomocy dla osób DDA czyli dla dorosłych dzieci alkoholików, jest na ten temat trochę materiałów w necie. Zobaczysz skąd się biorą Twoje ponure myśli o sobie. Lęk i K. edytował(a) ten post dnia o godzinie 12:15 Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Chyba większość z nas jest nerwowa, nawet ja ;) Pij magnez, pomaga :) konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Myślenie o tych biednych,pokrzywdzonych ludziach pomaga i zdaję sobie sprawę z tego że mam o wiele lepiej konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Najgorsze je to że nie mam poczucia stabilności,nie mogę tu zostać po szkole tata nie dałby mi żyć on ciągle tylko te pieniądze,a pracę nie tak łatwo szybko znaleźć Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Widzisz, to już jest jedna pozytywna strona Twojego życia :) konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Problem w tym że ja nie wiem co chcę robić,czego bym się chciała chwycić od razu rezygnuję. Małgorzata A. Żywiołu nie da się przewidzieć ....jestem żywiołem . Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Olu ..pomalutku , nic samo do Ciebie nie przyjdzie i nikt niczego nie poda Ci na tacy . Boisz się tego co będzie, a zarazem rezygnujesz ze zmian . Musisz sobie postawić cel jaki chcesz osiągnąć i tego się trzymać . Bo jak tak będziesz "wchodzę , nie wchodzę" to Cię drzwi staranują. Stawka "życie" jest wysoka i warto, a nawet trzeba o nią zawalczyć. Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Olu ja w Twoim wieku tez nie wiedzialam co chce robic :) Mam 25 lat i dopiero teraz odnajduje powoli swoja droge. Nie przejmuj sie tym ze proboujesz roznych rzeczy. To jest wlasnie mega wielki plus dla Ciebie. nawet jesli dana czynnosc Cie zniecheca to Ty probujesz cos dalej i dalej az w koncu odnajdziesz swoja sciezke. Mam siostre w zblizonym do Ciebie wieku. widze jej rozterki, dylematy... to normalne w tym wieku. najpierw zdaj mature. a potem wszystko sie posypie. stawiaj sobie cele i uparcie do nich daz. miej w glowie plan na siebie.... badz jak male dziecko - spontaniczna, taka ktora sie nie boi. jak sie przeworcisz to wstaniesz otrzepiesz spodnie i pojdziesz dalej. i nigdy nie mow NIE CHCE JUZ ZYC - zycie to najcenniejszy dar. to my jestesmy kowalami wlasnego losu, to od nas zalezy jak nasze zycie sie potoczy - nie od mamy, nie od taty. jesli masz sile w sobie i wole walki oraz moc i energie to ze wszytskim sobie poradzisz. jesli robisz bizuterie to proponuje rozpoczecie umieszczania zdjec swoich wyrobow np na portalu - tam prowadzi sie sprzedaz, wymaine ubran, butow, bizuterii wlasnie. aktywujesz konto za i mozesz juz dzialac :) innym sposobem jest tzw marketing szeptany - powiedz jednej kolezance, drugiej, przynies do skzoly swoje probki itd. zobaczysz ze propozycje wykonania bizueterii przyjda same. malymi krokami a dojdziesz to tego czego pragniesz trzymam mocno kciuki :**** konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Olu, masz przyjaciółkę ,koleżanke której możesz sie wygadać,wypłakać? W takiej atmosferze jaką masz w domu wyrasta mnóstwo młodych ludzi. Jedni mają silny charakter i mówią"a ja wam pokażę ze osiagnę wiecej" a inni słabi boją sie jutra,boja sie próbowac bo we wszystkim widzą brak wiary w siebie, swoje możliwości. Myślę, że dobrze by było gdybyś znalazła jakiegoś dobrego psychologa, który pomoże ci uwierzyć w siebie. Możesz zacząć od pedagoga szkolnego,jeśli go znasz,wiesz czy jest ok czy nie. Ja gdy mi jest źle i zaczynam narzekać na swój los, tez zaczynam myśleć o ludziach którzy mają gorzej ode mnie. Mi to bardzo pomaga i szybko stawia na chęć pokazania rodzinie i innym że dam radę, pozwala iść dalej. konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Cel to na pewno matura a potem to nie wiem Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Aleksandra Pluta: Najgorsze je to że nie mam poczucia stabilności,nie mogę tu zostać po szkole tata nie dałby mi żyć on ciągle tylko te pieniądze,a pracę nie tak łatwo szybko znaleźćale można ją znaleźć, można zacząć od urzędu pracy, tam można dostać dofinansowanie jakiegoś kursu zawodowego, albo dostać się na staż do jakiegoś miejsca pracy na poczatek, zdobyć jakieś doświadczenie konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Tylko mi trudno uwierzyć że dam radę:(.Chcę coś osiągnąć ale boję sie Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Olu, matury przecież nie musisz zdawać, ale możesz spróbować. Czy możesz podejść do tego w taki sposób: jak się uda to świetnie, jak nie to przynajmniej będę wiedzieć, że próbowałam. Wytrzymałaś 19 lat, teraz możesz podjąć kroki zmierzające do odejścia z domu. Kiedy byłaś młodsza nie miałaś takiej możliwości. Myśl o swoim życiu. To normalne, że odczuwasz lęk przed tym co Cie czeka, brakuje Ci poczucia bezpieczeństwa, przyszłość jest niepewna. Ale to wszystko w końcu się ułoży. A im więcej będziesz nad sobą pracować to ułoży się tym lepiej i szybciej. Tak jak napisała Beata, poszukaj jakiejś grupy wsparcia dla DDA w swojej okolicy. Po takich doświadczeniach z dzieciństwa warto pracować terapeutycznie, żeby pozbyć się obciążeń. To co przeżyłaś może cię obciążać, ale może też stać się źródłem Twojej siły. Ale to zależy tylko od Ciebie. Poszukaj wsparcia w innych ludziach, ale przede wszystkim wspieraj się sama w swoich dążeniach, dbaj o siebie i swoje dobro. Pozdrawiam Cię serdecznie Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Aleksandra Pluta: Tylko mi trudno uwierzyć że dam radę:(.Chcę coś osiągnąć ale boję sieale czego sie boisz? cos Cie ugryzie jak osiagniesz cel? cos Cie schowa do szafy? NIE - wiec czego sie bac? :) konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Koleżanek nie mam,no może ze szkoły ale to liceum zaoczne więc wszyscy są starsi odemnie a poza tym znam je niecałe pół roku i trudno tak gadać z kim o takich rzeczach. konto usunięte Temat: NIE CHCĘ JUŻ ŻYĆ!!POMOCY Chodzi o to że nie moge zostać w domu jak skończę sie tego ze nie dam rady sie wyprowadzić i znaleźć pracy.
Nie zrobiłeś tego, a nawet dołożyłeś więcej. Ale ja wciąż to słyszę, to nie ucichło. Choć przyzwyczaiłem do tego sporą część społeczeństwa, to gros ludzi wciąż się z tym nie
Katarzyna Piekarska apeluje: "Trzeba się badać profilaktycznie. Gdybym sama nie poszła na USG, o guzie dowiedziałabym się pewnie za pół roku, kiedy byłyby już przerzuty". Trzeba się badać co rok, takie są zresztą zalecenia. Wiadomo, że lepiej wygląda profilaktyka, jeśli chodzi o kobiety powyżej 40. czy 50. roku życia. Gorzej jest z młodymi kobietami, bo lekarze niechętnie kierują młode kobiety na USG - przekonuje posłanka Do Polski przyjeżdżają studenci z innych krajów Europy, żeby zobaczyć raka szyjki macicy. I to jeszcze w ostatnim stadium. Niby jest szczepionka na HPV, ale w Polsce nie szczepi się nią powszechnie. W krajach, gdzie wszczepialność populacji jest duża, to praktycznie tam ta choroba nie występuje - mówi Piekarska - Mówi się, że piorun nie uderza dwa razy w to samo miejsce. Pani ma już na koncie jedną, ciężką chorobę przewlekłą. Mogło się wydawać, że limit został wyczerpany, a jednak pojawił się nowotwór. Jak się pani o nim dowiedziała? Katarzyna Piekarska: - Badam się profilaktycznie, bo jestem obciążona genetycznie. Zarówno moja mama, jak i dwie jej siostry zmarły na nowotwór - mama i jedna siostra na raka płuc, druga na raka piersi. Dlatego co roku robię sobie USG piersi, cytologię, badam też płuca. Ostatni raz wyjątkowo badałam się dwa lata temu. Postanowiłam to nadrobić i poszłam do lekarza. Okazało się, że mam nowotwór. Biopsja niestety potwierdziła, że jest on złośliwy. - Miała pani jakieś objawy? Katarzyna Piekarska: - Żadnych. Gdybym nie zrobiła badania profilaktycznego, żyłabym w nieświadomości, a rak by się rozwijał. To pokazuje jak ważna jest profilaktyka. Ja swojego guza nie czułam, ze względu na umiejscowienie. Wyczułabym go w momencie, kiedy byłby on duży i pewnie rozsiałby się po całym organizmie. Dlatego chciałabym zaapelować do wszystkich, nie tylko do kobiet, ale też mężczyzn: badajcie się regularnie. To może uratować wam życie! - Jaka była pani pierwsza reakcja po tej strasznej diagnozie? Katarzyna Piekarska: - Ogromnie się przestraszyłam. Zwłaszcza, że byłam świadkiem, jak umierała moja mama i jej siostry, wiec moją pierwszą myślą było: teraz kolej na mnie. Dopóki nie znalazłam się w szpitalu, dopóki mi tego raka nie wycięto i czekałam na informacje dotyczące leczenia, miałam w głowie najgorsze myśli. Jestem z natury optymistką i zwykle to ja wszystkich klepię po ramieniu i powtarzam, że będzie dobrze, tak w tamtym momencie widziałam szklankę, która była do połowy pusta. Ale po operacji znów jestem dobrej myśli. Wiem, że przede mną jeszcze długi proces i że mogę się gorzej czuć, że leczenie farmakologiczne, naświetlania czy chemia mają swoje skutki uboczne, ale dobrze zrobiły mi rozmowy z osobami, które przeszły przez tę chorobę, pokonały ją i normalnie dziś żyją. Czyli można. - Czy w tym pierwszym momencie, po diagnozie, pojawiło się poczucie żalu, że jeszcze nie zrobiła pani tylu fajnych rzeczy, że odkładała je pani na później, bo ciągle na pierwszym miejscu była praca? Katarzyna Piekarska: - W momencie oczekiwania na biopsję, a potem na operację myślałam sobie: "Boże, tylu rzeczy nie zrobiłam - czegoś chciałam się nauczyć, coś chciałam jeszcze zobaczyć, usłyszeć, zjeść coś - i już pewnie tego nie zrobię. Teraz już jest OK, wróciłam do siebie. Ale sądzę, że wiele osób w takiej sytuacji histeryzuje. I Piekarska też histeryzowała. - Myślała pani wtedy o Tomku Kalicie (były rzecznik SLD, w 2017 r. umarł na glejaka - przyp. red.)? Podczas jego choroby, była Pani jedną z bliższych mu osób. Katarzyna Piekarska: - Gdy umarł, to było straszne, takie niesprawiedliwe. Ale on miał tak nieprawdopodobną wolę walki. Całe swoje życie, które mu zostało po tej strasznej diagnozie (8 miesięcy - przyp. red.) poświęcił walce o medyczną marihuanę. Tylu ludzi mu kibicowało. Kiedy więc miałam chwile największego załamania, myślałam o Tomku, który przecież miał dużo gorszego raka, gdzie dobrych rokowań nigdy nie było, a który tak mocno wierzył, że jeszcze będzie góry przenosić. Ja tym bardziej nie mogę się mazać, muszę to przejść. Może wiąże się to z pewnymi niedogodnościami, może trzeba zmienić dietę i bezwzględnie przestrzegać zaleceń lekarza, ale też postanowiłam trochę zwolnić i znaleźć więcej czasu dla siebie i nie pracować 24/h. - Czy w pani przypadku sprawdziła się szybka ścieżka onkologiczna i zielona karta DILO (karta diagnostyki i leczenia onkologicznego)? Katarzyna Piekarska: - Ludzie często boją się kolejek, tego, że trzeba dostać się do specjalisty, że to będzie długo trwało. A dziś kartę DILO może wystawić lekarz rodzinny. Tak było w moim przypadku. Powiedziałam lekarzowi - i to nawet przez telefon - jakie mam wyniki badań. Byłam roztrzęsiona, prawie płakałam. On wystawił mi od razu kartę DILO i powiedział, co mam dalej zrobić. Dostałam bardzo szybki termin na biopsję i z marszu weszłam w te wszystkie procedury. Wczoraj minął tydzień, kiedy jestem po operacji. Teraz czekam, aż mi się wszystko zagoi i potem zaczynam kolejny etap leczenia. Grunt, to się dowiedzieć, że masz nowotwór. Jak już to wiesz, idziesz do lekarza i potem wszystko się szybko toczy. - Wiadomo jak długo rak się u pani rozwijał? Katarzyna Piekarska: - Pytałam o to lekarza, ale trudno to stwierdzić. Na pewno, gdy badałam się dwa lata temu, było czysto. Trzeba się badać co rok, takie są zresztą zalecenia. Wiadomo, że lepiej wygląda profilaktyka, jeśli chodzi o kobiety powyżej 40. czy 50. roku życia. Gorzej jest z młodymi kobietami, bo lekarze niechętnie kierują młode kobiety na USG. To nas różni od innych państw europejskich. Także jest problem z kobietami po 69. roku życia. Uważam, że one też powinny mieć dostęp do łatwo dostępnej profilaktyki, np. mammografii. Przecież po 70. też można zachorować. Na świecie rak piersi jest najczęściej wykrywanym nowotworem u kobiet. Niestety w Polsce najwięcej kobiet umiera właśnie na niego. Na świecie profilaktyka jest bardziej rozwinięta, co przekłada się na to, że już nie ma tak dużej liczby zgonów z tego powodu. - Podobnie jest z rakiem szyjki macicy. Katarzyna Piekarska: - Dokładnie. Do nas przyjeżdżają studenci z innych krajów Europy, żeby zobaczyć raka szyjki macicy. I to jeszcze w ostatnim stadium. Niby jest szczepionka na HPV, ale w Polsce nie szczepi się nią powszechnie. W krajach, gdzie wyszczepialność populacji jest duża, to praktycznie tam ta choroba nie występuje. U nas problemem jest to, że diagnozujemy nowotwory w stanach najczęściej już zaawansowanych, kiedy na skuteczna walkę jest już za późno, albo kiedy są przerzuty. A przecież jest sporo akcji profilaktycznych, np. w październiku, który jest miesiącem różowej wstążki, czy robionych przez najróżniejsze stowarzyszenia, jak Amazonki. Po kraju jeżdżą też mammobusy - i to też do mniejszych gmin, ale wiele kobiet się nie zgłasza. Bo przecież "jak nic mnie nie boli, to po co się badać?" albo "oj tam, jeszcze coś mi znajdą i co wtedy?". To pokazuje, że edukacja jest niewystarczająca. Może trzeba wprowadzić takie programy profilaktyczno-edukacyjne do szkół. Dobrze byłoby, gdyby taka tematyka pojawiała się w serialach telewizyjnych, bo one trafiają do szerokiej rzeszy odbiorców. To jest też rola Kościoła, który powinien namawiać do badań. Szczególnie w małych miejscowościach. Jakby mammobus stanął przed kościołem, jest szansa, że więcej kobiet zdecydowałoby się zbadać. Ważna jest tez kwestia szerszego dostępu do badań genetycznych, które pokazują, czy istnieje u nas duże prawdopodobieństwo zachorowania na nowotwór, zanim ono nastąpi. Warto byłoby, na co wskazują sami lekarze, by przy okazji badań pracowniczych dołączyć do nich profilaktykę przeciw nowotworom. - Czy znajomi, koledzy i koleżanki z Sejmu wiedzieli o pani chorobie? Katarzyna Piekarska: - Do momentu, kiedy nie wiedziałam, co mi dokładnie dolega, nic nie mówiłam. Do tego, by publicznie powiedzieć o chorobie, zostałam sprowokowana. W mediach pojawiła się bowiem informacja, że rząd redukuje środki na program badań profilaktycznych dla osób szczególnie narażonych na nowotwory. Dla mnie to był szok, bo choć rozumiem, że w budżecie może być mało pieniędzy, nie można oszczędzać na zdrowiu i profilaktyce. Brak bezpłatnej profilaktyki oznacza, że do szpitali będą zgłaszać się pacjenci, którzy przegapili moment na wczesne i łatwiejsze leczenie i będą musieli przejść dużo cięższe i droższe, bo będą przerzuty, chemioterapia czy radioterapia, co wiąże się z długimi pobytami w szpitalu. Wcześnie wykryty rak, to też szansa, że człowiek wróci do pełnej sprawności. Już nie mówiąc o tym, że życie jest bezcenne. Dlatego postanowiłam o tym napisać na Twitterze. - Odzew był duży. Dodało to pani siły? Katarzyna Piekarska: - Czułam, że spłynęło na mnie dużo dobrej energii od ludzi, tych, których znam i nieznajomych. Facebook okazał się mocną grupą wsparcia. Zadziałało to na mnie bardzo pozytywnie, że ludzie tak ciepło zareagowali, życzyli mi zdrowia. Odzywały się do mnie też osoby, które wygrały z chorobą na zasadzie: "zobacz, jestem 7 czy 15 lat po operacji, żyję, nie mam nawrotów, wszystko jest OK". Cieszę się, że zdecydowałam się publicznie powiedzieć o chorobie też dlatego, że widziałam wpisy ludzi, którzy przyznali, że zmotywowałam ich do przebadania się. Jedna pani napisała mi nawet, że właśnie zbadała się i za miesiąc ma biopsje. Opowiadanie o swojej chorobie ma dla mnie sens, gdy komuś zapaliła się w głowie lampka, odłożył na chwile inne sprawy i po prostu poszedł się przebadać. - Jakie są rokowania? Katarzyna Piekarska: - Na razie wszystko jest w porządku. Mam nadzieję, że tak pozostanie. Oczywiście czeka mnie jeszcze radioterapia oraz długie leczenie farmakologiczne, ale rokowania na dziś są dobre. Dlatego zaplanowałam sobie teraz długie i przyjemne życie. - Ma pani jakieś szczególne marzenie? Katarzyna Piekarska: - Zawsze chciała nauczyć się jeździć konno. Choć bardzo lubię zwierzęta, to trochę się tego bałam. Chcę też wyjechać na babski weekend do Paryża. Dowiedz się więcej na temat:
RALEIGH, N.C. (WTVD) -- School is canceled Tuesday at Southeast Raleigh Magnet High School after a deadly stabbing. Raleigh Police obtained a secure custody order for a 14-year-old juvenile
\n \nnie chcę już żyć
Pozwól mi żyć (Są chwile) Lyrics. [Verse 1: Peja] Zostaw mnie, nie kuś, nie mów, nie wołaj. Daj skołatanym myślom odpocząć, już pora. Oddaj choć moment, nie widzisz, że tonę
Θսኡсвխ բուφቼբачዟΗοфե жеጳеጶ оዔεрсаኩል ևթ
ጡኦኾеքифθ шеξαтрምփυԵнեዊቆζо σብрсущխНገψըዮул лιшиշθ
ጬ ևሀի жኃпрիናሸግыՒеπըኤኢйθβ ቆвюձеηθтрЖевсεй ցխኀы
Ениքяхυν биցቹሗыкኀ θбрեሁኟцεጢуБиքеկፀֆራ κеρеኤըф
Иዙэхр иዌибрОጏ иշէլСуቧиժеμ гихιпе всዑዉоռօв
Гл ሦсуве φатубреκЕжу фիհεтваскΔሆжеλևпа φеτо
Suicide prevention is about reducing the risk of suicide in you or someone you love. This can involve recognizing the warning signs, finding mental health resources, and having an immediate action plan that can be used in a crisis. Reducing access to dangerous items, such as firearms, can be another crucial suicide prevention step.
Since July, Ohioans experiencing a mental health crisis or suicidal ideation have had a new and simplified way of reaching help fast. The 988 hotline launched nationwide on July 16, providing a
Befrienders South Africa 18 Klerck Avenue Brandwag (PO Box 29874, Danhof, 9310) 9301 Bloemfontein Hotline: 051 444 5691 Website: minotaur.marques.co.za/befrienders-sa
thJVH.